Stowarzyszenie "Stop Manipulacji"
00-363 Warszawa, ul Nowy Świat 54/56 III piętro
e-mail: stopmanipulacji (at) tlen.pl


<<- Powrót do strony glównej

<- Poprzednia strona

 Nasze artykuły

Dlaczego rodzinie Bajkowskich zabrano dzieci?

czyli jak działa systemowa przemoc wobec rodziny.

Decyzja Sądu o odebraniu dzieci państwu Bajkowskim i umieszczeniu ich w domu dziecka zbulwersowała opinię publiczną do tego stopnia, że sprawą zainteresował się sam Minister Sprawiedliwości, Pan Jarosław Gowin, który powołał specjalny zespół doradczy do zmian w obowiązującym prawie rodzinnym.

Zapoznałam się dokładniej ze sprawą państwa Bajkowskich. Zapewne nie doszłoby do dramatu rodzinnego, gdyby nie kontakt państwa Bajkowskich z Krakowskim Instytutem Psychoterapii, placówką stowarzyszenia Siemacha. W dobrej wierze i w przekonaniu, że uzyskają pomoc w rozwiązywaniu problemów wychowawczych z synami, zwrócili się do wyspecjalizowanej placówki, która, jak podano w statucie stowarzyszenia, ma się kierować chrześcijańskim systemem wartości. Tymczasem psychologowie Instytutu po 2 latach nieudanej terapii, i odmowie rodziców kontynuacji spotkań, złożyli na nich donos do Sądu Rodzinnego o stosowaniu przemocy wobec dzieci. Psychologowie, zajmujący się rodziną, nie tylko wykorzystali poufne informacje pozyskane od rodziców w trakcie spotkań terapeutycznych, ale, co jest szczególnie godne ubolewania, przerzucili na nich całą odpowiedzialność za brak efektów terapii. Czy takie postępowanie terapeutów wobec rodziny szukającej pomocy było zgodne z wartościami statutowymi stowarzyszenia Siemacha, któremu podlegają?

Zanim doszło do odebrania dzieci, Sąd skierował rodzinę na badania do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego, który wydał opinie. Zdaniem biegłych państwo Bajkowscy, a w szczególności ojciec, reprezentują postawę i cechy osobowości które wykluczają ich z grona normalnych rodziców. To co uderza najbardziej w opinii RODK, to bezrefleksyjność w podejściu do złożoności badanego problemu i głębokie przekonanie biegłych o wyższości własnych racji. Główny zarzut stawiany rodzicom to stosowanie wobec dzieci kar cielesnych; wystarczający powód dla którego należało dzieci od nich odseparować, by nie narażać na dalsze krzywdzenie. Pana Bajkowskiego, który przyznał, że stosował kary fizyczne, uznano za sprawcę przemocy nie wnikając czy karcenie dzieci przez niego miało charakter nagminny czy incydentalny ani też w jakich okolicznościach dopuszczał się stosowania takich kar. Opiniujący zignorowali całkowicie bardzo pozytywną opinie pedagoga szkolnego o dzieciach państwa Bajkowskich, a także wypowiedzi samych dzieci, które podczas badań w Ośrodku deklarowały, że nie chcą być umieszczone w domu dziecka. Jak widać, dla specjalistów z RODK działających rzekomo dla dobra dzieci, nawet opinie wyrażane przez kilkunastoletnich synów państwa Bajkowskich nie miały większego znaczenia.

Po dokładniejszym przyjrzeniu się sprawie uważam, że odebranie dzieci rodzinie Bajkowskich stanowi niebezpieczny precedens segregacji rodziców na normalnych i dysfunkcyjnych na podstawie nierzetelnych opinii, opartych o subiektywne przekonania profesjonalistów kierujących się swoistą "prawdą objawioną" a nie psychologiczną wiedzą naukową uwzględniającą podmiotowość członków rodziny i ich indywidualne potrzeby. Doświadczenia wskazują, że bezkrytyczne uznawanie takich opinii jako dowodu w sprawach rodzinnych stanowi częstą przyczynę pomyłek sądowych i dramatów wielu rodzin w szczególności ojców małoletnich dzieci walczących o prawo do opieki nad nimi. W kontekście tego rodzaju niepokojących zjawisk, wydaje się, że ranga obdarzanego przez sądy autorytetu biegłych wypowiadających się w sprawach rodzinnych jest niewspółmiernie wysoka w stosunku do jakości wydawanych przez nich opinii. Nadal jednak wśród wielu prawników pokutuje przekonanie, że profesjonalista, a w szczególności psycholog ma zawsze rację.

Zdaniem publicysty Jana Pospieszalskiego, autora telewizyjnego programu "Bliżej", dramat rodzinny Bajkowskich stanowi efekt wdrażania ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Podzielam to stanowisko. Zgadzam się również z poglądem innego publicysty Tomasza Terlikowskiego, który uważa, że ustawa ma charakter totalitarny. Istota problemu rodzinnego Bajkowskich tkwi więc przede wszystkim w systemie, zakładającym, że każda forma przemocy (także dawanie klapsów dzieciom nawet gdy inne metody zawodzą), jest znęcaniem się i jest równoznaczne z przestępstwem. Czy takie dogmatyczne podejście do kwestii ochrony dzieci przez krzywdzeniem w rodzinie nie jest przypadkiem uszczęśliwianiem dzieci na siłę? W myśl ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, to odpowiednio przeszkoleni profesjonaliści, a zwłaszcza psychologowie, są bardziej kompetentni od rodziców w ocenie co jest dobrem dziecka. Mocą ustawy, profesjonaliści rozstrzygają czy doszło do przemocy i krzywdzenia dziecka są również zobowiązani do podejmowania odpowiednich kroków, w sytuacji gdy istnieje, w ich ocenie, zagrożenie dla zdrowia i życia dziecka. Na przykładzie rodziny Bajkowskich można odnieść wrażenie, że profesjonaliści nadużywają tej władzy, jaką daje im ustawa i że do podobnych sytuacji odbierania dzieci rodzinom oskarżanym o przemoc może dochodzić coraz częściej. Zwiastuny samoobrony rodziców przez takim postępowaniem służb pojawiają się już w Internecie. Na blogu cytowanego publicysty Terlikowskiego, opisującego swoje perypetie rodzinne, jeden z internautów ostrzega: Uważajcie państwo, bo zapewne panie feministki zrobią wszystko, znajdą psychologa z Krakowa i odbiorą państwu dzieci.

Barbara Gujska,
prezes stowarzyszenia Stop Manipulacji
28 marca 2013r.