Stowarzyszenie "Stop Manipulacji"
00-363 Warszawa, ul Nowy Świat 54/56 III piętro
e-mail: stopmanipulacji (at) tlen.pl


<<- Powrót do strony glównej

<- Poprzednia strona

 Nasze artykuły

Manipulacje medialne wokół tematu przemocy seksualnej wobec dzieci

Opisany ostatnio w mediach brutalny gwałt na dwuletnim dziecku - którego dokonać miał jego własny ojciec - budzi zrozumiałe oburzenie. Jednak epatowanie patologicznymi przypadkami pedofilii, przedstawionymi w sposób jednostronny, niesie za sobą ryzyko kształtowania stereotypu mającego niewiele wspólnego z obiektywnym opisywaniem rzeczywistości społecznej.

Zauważmy, że od dłuższego już czasu w medialnych przekazach budowany jest klimat społecznego lęku przed pedofilami. W massmediach pojawiają się często wypowiedzi profesjonalistów działających w obszarze tzw. "kultury ofiary", którzy tworzą mity o ogromnej skali przemocy seksualnej w rodzinach i ukrywaniu takich przypadków. Ze strony tychże środowisk padają pseudonaukowe tezy, że zaburzenia relacji między rodzicami - a szczególnie frustracje i niezaspokojone potrzeby seksualne rodziców - prowadzą do wykorzystywania seksualnego własnych dzieci, czyli do tak zwanej "pedofilii kazirodczej". Na bazie takich pseudonaukowych przesłanek coraz częściej o czyny kazirodcze oskarżani są na przykład ojcowie, którzy w procesach rozwodowych walczą do prawa do wychowania dzieci. Przejawem molestowania seksualnego stać się może afirmowanie uczuć: mówienie do dziecka "gili, gili", łaskotanie, branie na kolana, a nawet przytulanie. Zdarza się, że naturalne czynności opiekuńcze rodzica, który podczas mycia dziecka dotyka jego miejsc intymnych, specjaliści, biegli psychologowie - zafiksowani na sferze seksualnej - interpretują jako molestowanie seksualne. Nic dziwnego, że narastają protesty ojców pomawianych o takie czyny.

Pojawia się jeszcze jeden mechanizm psychologiczny, z rzadka poruszany w mediach, związany z powstawaniem oskarżeń o molestowanie: otóż jest nim źle prowadzona psychoterapia, w trakcie której terapeuta doszukuje się nieuświadomionej traumy seksualnej z okresu dzieciństwa, która prowadzi do zaindukowania fałszywych wspomnień (fenomen już rozpoznany i opisany w podręcznikach psychologii). Bywa, że osoba poddana terapii nagle "przypomina sobie" traumatyczne zdarzenia przed kilkudziesięciu laty i oskarża rodziców (albo krewnych) o molestowanie w dzieciństwie, które tak naprawdę nigdy nie miało miejsca. Niestety, takie przypadki rzadko trafiają do opinii publicznej, albowiem media - nagłaśniające drastyczne przypadki przemocy seksualnej wobec dzieci - nie są zainteresowane opisywaniem fałszywych oskarżeń. To również temat tabu w środowisku psychologów i psychoterapeutów.

Najbardziej jednak niepokoi, że przedstawiane w mediach jednostkowe drastyczne przypadki brutalnych gwałtów na dzieciach przez najbliższych opiekunów, są traktowane na równi z molestowaniem seksualnym. Nie rozgranicza się dwóch odmiennych kategorii zachowań, jakie mogą mieć miejsce: przypadków rzeczywistego i brutalnego krzywdzenia dzieci z użyciem przemocy, mających potwierdzenie np. w obdukcji lekarskiej, od "innych czynności seksualnych", określanych jako molestowanie seksualne, których jedynym dowodem są subiektywne przekazy werbalne przy braku dowodów materialnych. Problem nabiera szczególnego znaczenia teraz, po wprowadzaniu (pod wpływem medialnej propagandy?) zmian w przepisach prawa karnego, które wydłuża okres ścigania sprawców przestępstw seksualnych wobec dzieci do 30 roku życia domniemanej ofiary. Czy politycy rozważyli wszystkie możliwe skutki społeczne wprowadzenia takich zmian w przepisach prawa?

Warszawa, 08.08.2014r.